Up

To był początek grudnia. Mąż wraca z pracy i mówi, że ma dla mnie niespodziankę. Rozmawiał z kolegą i ten zachwalał mu ich nowe żelazko. Nie zastanawiając się wiele usiedliśmy do komputera, wybraliśmy jedne z lepszych parametrów, najlepszą cenę, ale zapoznaliśmy się też kilkoma recenzjami. No cóż, moja opinia odrobinę różni się od pozostałych.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że ta recenzja nie jest sponsorowana! Co wcale nie znaczy, że gdyby była to miałabym inne zdanie. 

Kiedy w ciągu jednego roku popsuły mi się dwa zwykłe żelazka (markowe a nie żadne no name) to już w tej niemocy, poważnie rozważa się ponadprzeciętną inwestycję. Ma się wtedy większą wiarę i nadzieję, że jeśli wyda się dużo to będzie się bardziej zadowolonym i produkt posłuży nam latami. Jak będzie z tym ostatnim to się okaże, niestety wiem, że może być różnie. Ale wiarę i nadzieję ciągle mam. Nasz wybór padł na żelazko z generatorem pary, ponieważ prasowania w ciągu tygodnia mam naprawdę dużo. Markę polecili nam znajomi, ale o modelu Philips PerfectCare Elite GC9640/60 zadecydowaliśmy sami.

Na naszym rynku oferta żelazek z generatorem pary jest naprawdę bogata, rozpiętość cenowa jeszcze większa od 100 zł po 6000 zł! My za swoje daliśmy trochę ponad tysiąc złotych, co wcale nie wydaje mi się mało jak za żelazko. Czy było warto?

Po dwóch miesiącach użytkowania już wyrobiłam sobie zdanie na ten temat, chociaż nie jest jednoznaczne. Jedno jest pewne, nie jest to produkt idealny a producent nie spełnił wszystkich swoich obietnic, chociaż być może to ja mam zbyt wygórowane oczekiwania?!

recenzja-philips-stacja-pary-moojconcept.com

OBIETNICE KONTRA OCZEKIWANIA

Zacznijmy od pozytywów, bo jednak zalety przeważają. Faktycznie mała waga samego żelazka jest znacznym stopniu odczuwalna, nadgarstek nie męczy się, ponieważ nie machamy ciężką stopą żelazka dodatkowo obciążoną wodą, ale to jest raptem 800 gram. Dodatkowo ceramiczna powłoka T-ionicGlide sprawdza się, bo rzeczywiście prasuje się gładko i lżej niż w przypadku zwykłego. Co mnie bardzo miło zaskoczyło to wygląd, iście kosmiczny z ledowym podświetleniem (niby skierowanym w kierunku prasowanej odzieży, ale proszę Was, komu to niby potrzebne!? Przecież nie prasujemy w ciemności, ale aspekt wizualny bardzo na plus) oraz brak pokrętła, dzięki temu nie musimy regulować temperatury, ale też nie przypalimy ubrań! Taka łatwość w obsłudze nie tylko zwalnia nas z myślenia, ale również oszczędza czas – rewelacja i sprawdza się w 100%. Jak jeszcze wspomnę o bardzo przydatnych gadżetach jak automatyczne wyłączenie po 10 minutach nie używania i blokada stopy żelazka, przycisk eco, który pozwala nam oszczędzać wyrzut pary oraz korek antywapienny to mamy bardzo fajne żelazko, nowoczesne, funkcjonalne i bezpieczne. Ale i tak najważniejszą funkcją jest oczywiście wyrzut pary i absolutnie nie mam wątpliwości, że między takim a zwykłym żelazkiem jest niebo a ziemia! Jednak to co jest jego największą zaletą jest również minimalną wadą.

recenzja-philips-tryby-para-moojconcept

Dzięki tak dużemu wyrzutowi pary (silne uderzenie 430 g, stała dystrybucja 130 g/min) oraz ciśnieniu do 7 barów, możemy w szybki sposób uprasować większość naszych ubrań, uwaga – prasując tylko z jednej strony! Aczkolwiek nie wiem na ile to istotne, ale ja mam rozłożoną folię aluminiową pod pokrowcem deski, która już bardzo wspomagała prasowanie tradycyjnym żelazkiem, także teraz też na pewno działa i nie widzę przeszkód, żebyście Wy również ją zastosowali a wolę nie sprawdzać jak się prasuje bez tej folii. Prasowanie zwykłych bawełnianych koszulek czy innych codziennych ubrań odbywa się w ekspresowym czasie i żadne zagniecenia nie są mu straszne. Jednak nie myślcie, że wszystko idzie tak gładko, o ile z delikatnymi ubraniami nie ma problemu, to koszule męskie (to tu pokładałam największe nadzieje), gruba bawełniana pościel, bawełniane czy lniane obrusy, jeansy, itp. – z tym jest już duży problem i niestety nie da się idealnie rozprasować wszystkich zagnieceń powstałych po praniu. Spójrzcie na fotkę koszuli poniżej i sami oceńcie czy taki efekt końcowy jest dla Was zadowalający.

recenzja-philips-koszula-przed-po-moojconcept

Dla porównania pokażę jeszcze prasowanie mojej zasłonki z tafty, tutaj praca poszła gładko i przyjemnie, ale sama tkanina nie jest bardzo wymagająca. Próbowałam również jej prasowania w powietrzu, ale o tym za chwilę.

Jednak minusem tak dużego wyrzutu pary jest jej temperatura, o ile samych ubrań na pewno nie spalimy to już rękę udało mi się kilkakrotnie oparzyć, nie jest to jakieś zagrażające życiu, po prostu nieprzyjemne, ale uważam, że powinna być dodawana do zestawu rękawica ochronna. Poza tym możemy zapomnieć o prasowaniu 5 min przed imprezą czy innym wyjściem z domu, na 100% makijaż spłynie a fryzura oklapnie. Podczas prasowania autentycznie czuję się jak w mini saunie, więc najlepszym rozwiązaniem jest nałożenie sobie maseczki na włosy czy twarz i rozkoszować się czasem „dla siebie” ;). Czy to plus czy minus to już sami sobie odpowiedzcie.

Dużo mówi się również o cichości żelazka i tutaj mam mieszane uczucia, bo w porównaniu do zwykłego żelazka to jest głośne, bo to tradycyjne nie wydaje praktycznie żadnych dźwięków (poza parowaniem i uderzeniem żelazka o metalową bazę z boku deski). Tutaj mamy do czynienia z dwa razy głośniejszym parowaniem i dość głośnym podgrzewaniem temperatury przez stację parową, więc według mnie wieczorne prasowanie podczas oglądania tv, gdzie za ścianą śpi dziecko raczej nie wchodzi w rachubę.

recenzja-philips-zasłonka-przed-po-moojconcept

Żelazko z generatorem pary Philips PerfectCare Elite GC9640/60

Po pełną recenzję produktu zapraszam na blog Mooj Concept http://moojconcept.com/czy-zelazko-jest-warte-pol-twojej-pensji-recenzja-moojconcept/

Niestety to nie koniec wad produktu. Nie da się ukryć, że cała stacja pary jest dość potężnych gabarytów, więc nie dość, że możecie mieć problem ze schowaniem urządzenia gdziekolwiek, jeśli go nie używacie, to również podczas samego prasowania jest kłopot. Piękne zdjęcia reklamowe mają się nijak do rzeczywistości. Samej stacji pary nie odważyłam się postawić na bocznej bazie deski, chociażby dlatego, że bałam się, że cała deska mi się przewróci a poza tym nie ma żadnego mocowania do deski. Drugie zdjęcie? Konia z rzędem kto pokaże mi jak nosi to żelazko w ten sposób, bez żadnego wysiłku (ponad 5 kg bez wody) i ma jeszcze tyle miejsca w szafie… no ubaw po pachy! Więc nie tylko potrzebujemy dodatkowej szafki czy stolika obok deski do postawienia stacji to już najlepiej oddzielnego miejsca do prasowania i przechowywania. Ok, ja mam pralnię, więc dla mnie średni problem, ale jak w Waszym przypadku?

GC9640_60-moojconcept

Z racji tego, że żelazko stoi trochę dalej niż powinno to problemem staje się również długość kabla głównego, brakuje mi około 10 – 20 cm, żeby swobodnie manewrować na końcu deski.

OBIECANKI CACANKI

Są trzy rzeczy, które producent obiecuje, że to żelazko robi a według mnie jest bzdurą, chociaż nie taką do końca – możecie robić, ale na własną odpowiedzialność.

  1. PRASOWANIE W POWIETRZU – pytanie w jaki sposób mamy to robić? Wieszając ubranie na wieszaku, ale gdzie? Macie zamontowany jakiś haczyk w suficie specjalnie do tej czynności? Trzymając wieszak w ręku – ok, ale gwarantuję, że się poparzycie tak jak ja, ale fakt faktem delikatna koszulka jedwabna, szyfonowa czy inna będzie jak nigdy pięknie uprasowana. Pytanie jakim kosztem. Próbowałam uprasować w ten sposób firankę i musiałam zrezygnować po kilku sekundach, bo po ścianie lała się woda a firanka została nienaruszona, łącznie z zagnieceniami! Poza tym to co nie jest idealnie rozprostowane i nie ma twardszego podłoża a jest z grubszej tkaniny niż jedwab, to kompletnie nie da się uprasować samą parą.
  2. UŻYWANIE WODY Z KRANU – nie dajcie się naciągnąć na ten chwyt marketingowy, do prasowania używamy tylko wody destylowanej, o ile chcemy, żeby żelazko faktycznie posłużyło nam latami. Po dwóch tygodniach używania kranówki moje żelazko zaczęło pluć brudną wodą z otworów, brudząc oczywiście ubrania. Sygnalizacja o konieczności odkamienienia nie pojawiła się, ale i tak odkręciłam korek antywapienny i około 100 ml wody wyleciało, pomogło może na dwa użycia i znowu zaczęło pluć. Od kilku dni używam tylko wody destylowanej i jak na razie problem się nie powtórzył. Znajomi mówili, że już kilka razy musieli wymieniać filtr za to ciocia, która jest krawcową i ma żelazko parowe 15 lat powiedziała, że nie dość, że używa tylko tej destylowanej to jeszcze wylewa jej pozostałości, żeby nie stała w pojemniku.
  3. POZOSTAWIANIE GORĄCEJ STOPY ŻELAZKA NA DESCE – według producenta nie musimy za każdym razem odstawiać żelazka na stację, tylko spokojnie położyć je na samej desce, bezpieczeństwa zapewnia technologia OptimalTemp. Powiem szczerze, że miałam na początku z tym problem, bo z przyzwyczajenia chciałam go odstawiać na metalową bazę deski, co oczywiście dwa razy mi się zdarzyło i przypaliła mi się stopa żelazka. Baza została usunięta ;) Zaczęłam kłaść żelazko na samej desce i jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam te ślady (pokrowiec jest świeżo prany):

recenzja-philips-deska-prasowanie-moojconcept

DLA KOGO?

Ja ze swojego żelazka jestem zadowolona, chociażby dlatego, że to prezent od męża ;), ale jego używanie naprawdę oszczędza czas i jest lżejsze niż w przypadku tradycyjnego żelazka. Komu zdecydowanie je polecam?

  • Wielodzietnym rodzinom – kiedy prasujecie kilka razy w tygodniu, to żelazko z generatorem pary jest prawdziwym zbawieniem;
  • Gadżeciarzom – same żelazko już jest niezłym gadżetem, ale żelazka Philips PerfectCare Elite są zdecydowanie najładniejsze na rynku;
  • Kobietom, które lubią delikatne ubrania lub z naszytymi falbankami – jak tylko rozwiążecie problem prasowania w powietrzu to taki sposób będzie dla Was idealny.

Czy polecam to konkretne żelazko? Nie wiem, bo nie mam porównania, jednak mam nieodparte wrażenie, że połowę tej ceny płaci się za wygląd. Czy polecam żelazko z generatorem pary? Zdecydowanie tak, ale jeśli Wy posiadacie inne marki czy modele to dajcie mi znać czy zauważacie u siebie różnicę. Czy Wasze działają lepiej/gorzej? Widzicie jeszcze jakieś inne wady/zalety?

Mooj Concept koniec

PODOBA CI SIĘ TEN POST? UDOSTĘPNIJ GO DALEJ I/LUB ZOSTAW KOMENTARZ.

DZIĘKUJĘ!


ABOUT THE AUTHOR

Basia

Część, jestem Basia, samozwańcza projektantka wnętrz z ogromną pasją i nieskromną wiedzą teoretyczną. Projektowanie dla ludzi nie jest moim priorytetem. Zależy mi na tym, żeby Mooj Concept inspirował, uczył i zachęcał do samodzielnego kreowania własnych czterech kątów. Zapraszam do mooj'ego concept'u na design.

  • Bardzo rzeczowy i merytoryczny artykuł

  • Jakiś czas temu zastanawiałam się nad zakupem żelazka z generatorem pary, ale w niższej cenie. Jeszcze się nie przekonałam do końca i zwlekam ;)

    • Jasne, cena bardzo indywidualna sprawa, ale nad samym żelazkiem z generatorem pary nie trzeba się za długo zastanawiać… bierz i tyle ;)

  • Strasznie duże.. Ją mam ciężkie żelazko, ale to jest też trochę za spore gabarytowo..

    • Dlatego musiałam o tym napisać, bo nie zawsze da się upchnąć gdziekolwiek a tak od święta to wątpliwa dekoracja domu ;)

  • zuzaa_87

    ja uważam, że żaden sprzęt nie jest wart tyle pieniędzy. mam żelazko z ceramiczną stopą z serii Breeze z Morphy Richards, kosztowało chyba ok. 2 stów, świetnie mi służy, słup pary ma konkretny, mam nadzieję, że przetrwa przy mojej rodzince przynajmniej kilka lat!

    • Doskonale Cię rozumiem Zuza, też miałam takie podejście przed tym żelazkiem. Jednak kiedy w przeciągu roku czy dwóch wysiadły mi właśnie takie niby fajne żelazka za około 200-300 zł to już mi ręce opadły. To mam już prawie rok i (odpukać) nic się nie dzieje. A przyznam, że człowiek do „luksusu” szybko się przyzwyczaja :P Miałam ostatnio okazję używać tradycyjnego żelazka i z drżącą ręką to robiłam. Po tym dłuższym okresie testowania z pewnością stwierdzam, że najlepszą funkcją tego żelazka jest brak pokrętła do ustawiania temperatury, żelazko myśli za nas i jak do tej pory nie zawiodło mnie ;) Nie twierdzę, że to konkretne jest najlepsze i w ogóle och i ach, ale zdecydowanie warto rozważyć podobny zakup.
      Pozdrawiam.