Up

Jak już pewnie zauważyliście, w tym roku mam małą obsesję na punkcie wieńców. Są niedrogie, idealne na projekt DIY, mega dekoracyjne, można je dostosować do każdej okoliczności i pory roku a możliwości jest tyle, że tylko nasza wyobraźnia i zdolności manualne nas ograniczają.

I chyba tego nie rozumie tylko ten, kto jeszcze nie zrobił i nie powiesił swojego pierwszego wieńca. Efekt jaki osiągamy tak prostą i tanią dekoracją jest na tyle spektakularny, że naprawdę warto się choć trochę wysilić. Dom zyskuje niepowtarzalną ozdobę, bo jeśli zrobioną własnoręcznie to drugiej takiej się nie znajdzie czy nie kupi a radość i samozadowolenie jakie na końcu mamy jest bezcenne. Tylko uprzedzam, jak już powiesicie ten swój pierwszy wieniec to gwarantuję, że będziecie chcieli robić następne! Z bardzo prozaicznego powodu, „dziura” powstała ze zdjętego już wieńca jest nie do zniesienia, nagle czegoś we wnętrzu brakuje i staje się taki bez wyrazu.

W ten właśnie sposób powstał pomysł (potrzeba) na nowy wieniec, po tym wielkanocnym. Okres wiosenno – letni automatycznie kojarzy mi się z wakacjami a jak wakacje to morze a jak morze to motyw marynistyczny. Jak dla mnie wakacje bez morza, plaży i wszystkiego co z tym związane, to nie wakacje, dlatego ten pomysł na wieniec był dość oczywisty. Jeśli wam wakacje kojarzą się zupełnie z czymś innym to wybierzcie właśnie taki motyw, który będzie się wam najmilej kojarzył i pokombinujcie. Zastanówcie się co lubicie robić, jakich atrybutów możecie do tego użyć i do dzieła. A teraz do rzeczy, pokażę wam krok po kroku jak zrobiłam swój.

KROK 1: NARZĘDZIA I DEKORACJE

Mamy wybrany motyw, a więc zabieramy się do kompletowania wszystkich dekoracji i narzędzi do wykonania wieńca. Spójrzcie tylko na fotkę i wszystko będzie jasne:

Wieniec przybory
Wieniec wiklinowy (20 zł), drucianą siateczkę (9 zł) i kwiat (2 zł) kupiłam na giełdzie kwiatowej. Muszle, otoczaki  i papier do pakowania wyszperałam u siebie w domu. Nożyczki i pistolet do kleju na gorąco to absolutny must have w każdym domu. Później dodałam jeszcze perły (prezent od męża z podróży poślubnej) i linę – do kupienia w pasmanterii.

Zaczęłam od zrobienia kotwicy: wydrukowałam rysunek kotwicy z Internetu, następnie wycięłam i obrysowałam na kartonie dla usztywnienia całości oraz ten sam szablon użyłam do wycięcia kotwicy z papieru dekoracyjnego (odrobinę przesunęłam granicę, żeby zakryć krawędzie kartonu) i wszystkie części skleiłam zwykłym klejem do papieru (pożyczyłam od synka). Żebyście już nie tracili czasu i nie szukali to proszę, oto ten sam szablon kotwicy:

84120-anchor-coloring-pages

KOTWICA 

KROK 2: MONTAŻ

Najpierw włączyłam do nagrzewania pistolet z klejem, musi on być naprawdę gorący, żeby klej dobrze trzymał, także spokojnie dajcie mu ok. 10 min. Następnie na „sucho” poukładałam wszystkie dekoracje na wieńcu wiklinowym, żeby sprawdzić jaki układ będzie najlepszy. Siateczkę drucianą przymocowałam innymi drucikami, które miałam w domu, więc mam pewność, że są nie do ruszenia, ale spokojnie można użyć do tego grubiej nitki. Przyklejanie zaczęłam od największych przedmiotów, czyli kwiat, kotwica, muszle i na koniec otoczaki do wypełnienia wolnych przestrzeni, ale nie za dużo, żeby nie przesadzić. Klej wiąże mega szybko, więc po ok 15 min wieniec był praktycznie gotowy.

wieniec i siatka

KROK 3: LINA

Wymyśliłam sobie, że do zawieszenia wieńca na grzejniku użyję liny, takiej ala’ okrętowej, kupionej w zwykłej pasmanterii o długości 1 metra. Ale nie tak normalnie zawiązanej na supełek, tylko zrobię jakiś dekoracyjny węzeł. No i tu się zaczęły schody, bo nie sądziłam, że to będzie aż tak skomplikowane. Spędziłam w necie chyba 3 dni zanim znalazłam ten idealny, ale wcześniej naplątałam się wielu innych i albo mi nie wychodziły albo nie spełniały wymogów albo lina nie chciała współpracować. W końcu po obejrzeniu tysięcy tutoriali znalazłam ten perfekcyjny, bo i pięknie wygląda i jest bardzo prosty w wykonaniu (mi się udał za drugim razem) – Ringbolt Hitch Viceroy:

A tu w moim wykonaniu:

Ringbolt Hitch Viceroy węzeł by moojconcept.com
Gotową linę z węzłem zasupłałam na wieńcu i zabezpieczyłam dodatkowo klejem na gorąco.

KROK 4: „DOPIESZCZENIE”

Kiedy gotowy wieniec już zawisł na grzejniku to stwierdziłam, że czegoś brakuje na środku, więc oplątałam między kamykami naszyjnik z pereł, który od dawna leży w szufladzie, ewentualnie córa go dla zabawy zakłada. Chłopak na plaży w Wenezueli twierdził, że to prawdziwe perły (nawet je podpalał zapaliczką, żeby udowodnić) i faktycznie wyglądają super, ale jakoś cena na to nie do końca wskazywała (chociaż może u nich tak samo jest jak z naszym bursztynem – niedoceniony w kraju a reszta świata się zachwyca). Tak czy siak, perły na wieńcu prezentują się wyśmienicie. Check this out:

wakacyjny wieniec wiosna/lato moojconcept.com wieniec wiosna/lato moojconcept.com wieniec wiosna/lato moojconcept.com wieniec wiosna/lato moojconcept.com

Hmm i jak? Co wy na to? Jak na lato?! ;)

Taki wakacyjny wieniec to fantastyczny pomysł, bo posłuży nam na długi okres (a nie tylko kilka dni jak w przypadku Walentynek czy innych świąt). Podobny wieniec może być również fajnym, niespodziewanym, wyjątkowym i na pewno bardzo miłym prezentem na zbliżający się Dzień Matki …przemyślcie to, podwińcie rękawy i do dzieła.

xoxo


ABOUT THE AUTHOR

Basia

Część, jestem Basia, samozwańcza projektantka wnętrz z ogromną pasją i nieskromną wiedzą teoretyczną. Projektowanie dla ludzi nie jest moim priorytetem. Zależy mi na tym, żeby Mooj Concept inspirował, uczył i zachęcał do samodzielnego kreowania własnych czterech kątów. Zapraszam do mooj'ego concept'u na design.