Up

Wchodząc do czyjegoś domu wolicie powiedzieć WOW jakie zaskoczenie, czy OJEJ jak uroczo?! To samo z Waszym własnym korytarzem, którym z tych wyrażeń byście go określili? Oczywiście mówię tu tylko o pozytywnych odczuciach. Ja osobiście dużo bardziej wolę się miło zaskoczyć od samego wejścia niż stwierdzić mhmm, już gdzieś to widziałam.

Na pewno pamiętacie mój wpis o przedpokoju idealnym, w którym zachęcałam do pozwolenia sobie na odrobinę fantazji, bo gdzie jak nie tu!? Przyznam szczerze, że wtedy pisałam czysto teoretycznie, jednak przyszła majówka i czas, aby wreszcie wcielić w życie stare pomysły. Poprzednia wersja korytarza pod względem układu ścian i podłóg wyglądała tak samo jak obecnie, teraz skupiliśmy się tylko na odświeżeniu ścian, generalny remont odbył się 7 lat temu. Wtedy to wyburzyliśmy ścianę wiatrołapu otwierając całą przestrzeń i doświetlając przedpokój światłem dziennym od drzwi wejściowych. W części korytarza zdecydowaliśmy się na podłogę drewnianą (łączącą się idealnie ze wszystkimi pokojami) a przy samym wejściu i drzwiach do piwnicy postawiliśmy na gres. W przedpokoju tak jak i innych pomieszczeniach, nie można zapominać o złotej zasadzie 3xP, czyli Pożyteczność, Prostota i Piękno. O ile pożyteczność, czyli funkcjonalność i piękno, czyli to co nam się podoba, są dość oczywiste, to z samym określeniem prostoty można polemizować. Bo prostota nie oznacza nudy, pójścia po najmniejszej linii oporu czy wnętrz bez wyrazu. Według mnie prostota to jedynie umiar w swoim szaleństwie, czyli zrobić tak, żeby był efekt WOW, ale zamierzony i wysublimowany. Nasz poprzedni przedpokój był prawie idealny, prawie, bo brakowało mi tej nutki zaskoczenia, aczkolwiek skończony jeszcze nie jest.

Drzwi wewnętrzne i stolarka były robione na zamówienie i fajnie komponują się ze stylem całego domu, czyli miksem elementów klasycznych i nowoczesnych.

Tapeta, mimo że wzorzysta i w dużych ilościach, to absolutnie nie przytłacza ze względu na swoją delikatną formę a błyszczące tło tylko potęguje efekt przestrzeni. Tapeta w wejściu jest również niezwykle pożyteczną sprawą i zabezpieczeniem przed rączkami dzieciaków i innych ;) Mimo swoich ogromnych zalet, czuję, że powoli czas na zmianę, bo zwyczajnie zaczyna się nudzić po kilku latach.

Dekoracyjny grzejnik, konsola z marmurowym blatem i podstawą od maszyny do szycia oraz ozdobne lustro to delikatne smaczki tej przestrzeni, które robią całe wnętrze. Całość szpeci jedynie jeszcze stara szafa w dalszej części korytarza.

Jednak to czego zawsze brakowało mi w tym przedpokoju to kolor. Wcześniej był w całości jasno szary, teraz jedynie szarość zastąpiłam inną – idealnie dopasowaną do obecnej tapety oraz kroplą soczystej, ale szlachetnej czerwieni. Efekt WOW (wreszcie jest) murowany.

Pisząc ten post muszę przyznać, że bardzo jestem ciekawa Waszej opinii, ale nie tyle czy ogólnie się podoba czy nie, ale jaki macie stosunek do mocnych akcentów we wnętrzach. Jak widać ja się kolorów czy wzorów kompletnie nie boję a wręcz uwielbiam je i nie wyobrażam sobie żadnego pomieszczenia bez nich. To jednak potrafię zrozumieć, że nie wszyscy są na tyle odważni w doborze a tym bardziej sama czerwień może być kontrowersyjna. Według mnie ta przestrzeń dostała kopa energetycznego,  sam odcień nie jest krzykliwy ani przytłaczający. Nawet moja mama po początkowym szoku i niemal zawale serca ;) (kolor był niespodzianką), chyba jednak przekonała się do pomysłu, więc wierzę, że i niektórych z Was zainspiruję, że nie warto się powstrzymywać!?

Przy wyborze mocnego koloru warto pamiętać i sprawdzić jak dany odcień będzie wyglądał w różnych typach oświetlenia. Po lewej mamy zimne dzienne światło i kolor wydaje się bardziej różowy, ale i wybielony a po prawej mamy sztuczne i ciepłe światło, wtedy kolor jest bardziej nasycony i wpadający w pomarańcz. Pamiętaj również o światło-cieniach, kiedy to kolor jest ciemniejszy.

MOCNY AKCENT I CO DALEJ

Przyjmijmy, że przekonałam Was do mocniejszego akcentu (przynajmniej w przedpokoju), ale zastanawiacie się jak połączyć odważny kolor np. z tapetą? Tak jak to u mnie wygląda, tapeta jest i na pewno pozostanie, bo jest przede wszystkim praktyczna, ale również zdobi. Sposoby są dwa, albo stonowany albo kolejny ekstrawagancki akcent. Prostsza wersja wcale nie musi oznaczać, że nudna, bo w tym przypadku można zagrać bardzo delikatnymi detalami i samą fakturą tapety. Przy drugiej wersji można zaszaleć, bo czemu nie (wolność Tomku w swoim domku), ale z głową, czyli warto zachować jakąś ciągłość tematyczną, nawet jeśli na pierwszy rzut oka, będzie ona tylko Wam znana ;). Przygotowałam specjalnie dla Was, ale również i dla siebie samej, kilka wizualizacji* w tych dwóch wersjach z propozycjami tapet z kolekcji Graham&Brown.

*Wizualizacje mają charakter tylko poglądowy i mogą odbiegać od rzeczywistości. 

Tak to połączenie prezentuje się obecnie. Ciekawi moich propozycji? To zapraszam poniżej :)

Tapeta Skin sama w sobie bardzo stonowana kolorystycznie za to z bardzo intrygującą fakturą, imitującą skórę krokodyla. Element zaskoczenia, ale dopiero przy bliższym przyjrzeniu się.

Tapeta ścienna Skin 32-661, Graham&Brown

Tapeta Kyoto to oryginalna wersja imitacji płyt betonu architektonicznego z pięknymi akcentami białego złota w swoich zagłębieniach, które będą delikatnie połyskiwały przy odrobinie światła. Połączenie klasyki i industrialu? Czemu nie?!!

Tapeta ścienna Kyoto 102955, Graham&Brown

Tapeta Symmetry to dość drobny wzór graficzno-kwiatowy, w odcieniach bieli i srebra, w wyglądzie zarówno klasyczny jak i nowoczesny.

Tapeta ścienna Symmetry 103164, Graham&Brown

Tapety z serii Kelly Hoppen Style II to chyba mój osobisty faworyt, bardzo oryginalny i artystyczny motyw rozchlapanej na wszystkie strony srebrno-szarej farby, choć muszę przyznać, że gdyby była wersja biało-czarna to jeszcze lepiej dla mnie :) Ta opcja jest ciut bardziej zachowawcza.

Tapeta ścienna Kelly Hoppen Style II 103237, Graham&Brown

Kolejna propozycja tapety Kelly Hoppen Style II to duży, graficzny wzór z lekko połyskującym tłem w ciepłym odcieniu szarości. Podejrzewam, że idealnie komponowałaby się z obecnym odcieniem farby.

Tapeta ścienna Kelly Hoppen Style II 103005, Graham&Brown

Znów tapeta Kelly Hoppen Style II, tym razem w wersji bardzo eleganckiej i klasycznej, w stylu nowojorskim. Modnie, z klasą i ponadczasowo. Tło jest delikatnie perłowe a wzór z matowych, welurowych linii.

Tapeta ścienna Kelly Hoppen Style II 32-329, Graham&Brown

Tapeta Gliteratti by Julien MacDonald to już propozycja mocno ekstrawagancka, ale i absolutnie zachwycająca. Delikatne pióra w dużej skali i pięknych kolorach zieleni, beżu i turkusu na jasnym, leciutko brokatowym tle. Wersja już dla bardzo odważnych… a do kogo świat należy?! :)

Tapeta ścienna Gliteratti by Julien MacDonald 32-947, Graham&Brown

Ostatnia już propozycja tapety – Gliteratti by Julien MacDonald z bardzo modnym ostatnio motywem tropikalnym, palmowych liści. Spokojnie, w rzeczywistości liście nie są tak gęsto rozmieszczone. Przyznaję, że ciekawy wariant tym bardziej, że byłoby to idealne przejście do zieleni w kuchni, natomiast w połączeniu z czerwienią na zasadzie dopełniającej kompozycji.

Tapeta ścienna Gliteratti by Julien MacDonald 32-969, Graham&Brown


Widząc tyle ciekawych propozycji, muszę przyznać, że aż sama mam już ogromną ochotę na kolejną metamorfozę. Wiele z tych tapet równie pięknie prezentowałaby się także w innych częściach domu, więc jeśli tylko, tak jak ja, nie boicie się wzorów i kolorów to na co tu czekać :) 

 

Post napisany we współpracy ze sklepem internetowym tapetuj.pl


ABOUT THE AUTHOR

Basia

<p>Część, jestem Basia, samozwańcza projektantka wnętrz z ogromną pasją i nieskromną wiedzą teoretyczną. Projektowanie dla ludzi nie jest moim priorytetem. Zależy mi na tym, żeby Mooj Concept inspirował, uczył i zachęcał do samodzielnego kreowania własnych czterech kątów.<br /> Zapraszam do mooj’ego concept’u na design.</p>