Up

Zapragnęłam mieć swoją małą oazę, dla siebie, na ciepłe wiosenno-letnie dni i wieczory. No ok, męża też czasem zaproszę na nasz balkon.

Inspiracją do podjęcia takiej decyzji były te oto doniczki do zawieszenia na balustradę. Podejrzałam je już kiedyś u koleżanki w mieszkaniu i mega mi się spodobały. Na tyle mocno zapadły mi w pamięci, że jak zobaczyłam je w gazetce Lidla kilka tygodni temu stwierdziłam, że muszę je mieć! Pytanie teraz co z nimi zrobić. Ze mną już tak jest, że od małej taniej bzdury (doniczki kosztowały ok. 12 zł/sztukę) powstają projekty, które pociągają za sobą dużo większe koszta. Ale nie byłabym też sobą, gdybym nie próbowała ich obniżyć, na niemal każdym elemencie.

doniczki balkonowe

Zdjęcie poniżej przedstawia nasz balkon. Jak widzicie jest mega długi – 9,4 m i niestety bardzo wąski, nieco ponad 1,1 m, jakby tego było mało dochodzą skosy i bardzo ruchliwa ulica. Tak się zastanawiam (może jakiś architekt będzie znał odpowiedź) po jaką cholerę budować balkony w domu jednorodzinnym od ulicy? Co prawda mamy jeszcze drugi balkon w naszej sypialni – od podwórka, ale tamten jest jeszcze węższy i wychodzi na firmę, w której pracują tysiące ludzi, kiepski pomysł na relaksujące miejsce.

moojconcept balkon

Muszę się do czegoś przyznać. Jestem absolutnym laikiem, jeśli chodzi o ogrody, rośliny i wszystko co z tym związane. Co prawda dwa kwiatki, które mam u siebie w salonie nie zdychają, wręcz przeciwnie mają się wyśmienicie, ale one są z tych niewymagających. Mamy również ogromny, przepiękny ogród na podwórku, ale to tylko i wyłącznie zasługa mojej mamy (nasi panowie też jej czasem pomagają), a ja nie tykam się niczego, bo po prostu tego nie znoszę. Więc co mi strzeliło do głowy z tym balkonem? Ano stwierdziłam, że jeszcze ciut powierzchni w naszym domu się marnuje, mieszkamy w nim niemal od mojego urodzenia a nigdy nie zagospodarowaliśmy tej przestrzeni. Kolejnym powodem jest ten blog i absolutnie nie chodzi o to, żeby się tu przed wami popisywać, szpanować balkonem i inne bla bla. Podchodzę do tego samolubnie, ponieważ pisanie bloga i całej otoczki zajmuje naprawdę sporo czasu i trochę ściska mnie serducho jak za oknem robi się coraz cieplej a ja siedzę na kanapie przed kompem. Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i teraz tam chcę rzeźbić swoje wpisy na bloga. Rośliny będą tylko miłym dla oka dodatkiem lub będą spełniały konkretną funkcję, albo jedno i drugie. Do rzeczy!

Projekt balkonu wymyśliłam sobie następujący:

projekt balkonu

A oto moodboard, dzięki któremu lepiej zobrazujemy sobie całość:

Moodboard balcony

Główne założenia projektu:

  • miejsce wygodne, do relaksu i kreatywnej pracy przy komputerze,
  • miejsce zaciszne, mimo ruchliwej ulicy,
  • miejsce, w którym w zależności od potrzeb będzie w nim mogła przebywać więcej niż jedna osoba.

Przeciwności losu, z którymi trzeba się zmierzyć:

  • bardzo ruchliwa ulica i latające samoloty nad głową (ale z tym nic nie dam rady zrobić),
  • balkon  od strony południowej, mocno nasłoneczniony – dobór odpowiednich roślin,
  • skosy dachu i wąska przestrzeń.

Plusy balkonu:

  • jego długość, więc można pokombinować z rozmieszczeniem elementów,
  • dwa ogromne świerki rosnące przed domem – już jakaś ochrona przed gapiami z zewnątrz,
  • balkon  od strony południowej, mocno nasłoneczniony (plus&minus)  – słońce to naturalne endorfiny i witamina D, nie ma co narzekać.

Marzy mi się wygodne siedzisko z poduchami i nastrojowe oświetlenie świec, ale i taka designerska, metalowa lampa oraz dywan, a raczej chodnik przy takiej szerokości. Planuję również zrobić kilka projektów diy – dużą drewnianą skrzynię na wysoką trawę ozdobną (dodatkowa doza prywatności), pieniek z drewna (już mamy od kilku lat w salonie trzy, więc jeden dostanie bana na balkon) z przeznaczeniem na stolik a w nim mała niespodzianka oraz siedzisko z poduchami i jeszcze się zastanawiam nad stojakiem na zioła ustawionym pod skosem, dla dodatkowych doznań zapachowych a i czasem coś do sałatki się przyda. Do sufitu może uda się nam przymocować hamak, który przywieźliśmy sobie z podróży poślubnej po Wenezueli, także jest element sentymentalny, relaksacyjny i wygodny w jednym, a zapadając się w takim bujaczku mamy też prywatność. Dla ochrony przed komarami myślę o moskitierze nad siedziskiem i trawie cytrynowej w doniczkach – podobno naturalny odstraszacz tych gadów.

Także trzymajcie kciuki, bo wiosna zbliża się wielkimi krokami, pracy co niemiara a ja jeszcze nie uświadomiłam męża o swoim genialnym pomyśle.

A może macie jakieś sugestie? Podpowiedzi? Refleksje?

C.D.N. (mam nadzieję)

xoxo


ABOUT THE AUTHOR

Basia

Część, jestem Basia, samozwańcza projektantka wnętrz z ogromną pasją i nieskromną wiedzą teoretyczną. Projektowanie dla ludzi nie jest moim priorytetem. Zależy mi na tym, żeby Mooj Concept inspirował, uczył i zachęcał do samodzielnego kreowania własnych czterech kątów. Zapraszam do mooj'ego concept'u na design.